Książki o Basi to literacki fenomen. Obecne na rynku od lat, nieustannie zyskują coraz większe grono fanek i fanów – nie tylko tych małych, ponieważ opowieści o rezolutnej dziewczynce, jej rodzinie i przyjaciołach doceniają również dorośli.

Tajemnica sukcesu Basi – w czym tkwi siła kilkulatki?

Basia oraz jej koledzy i koleżanki przypominają nasze dzieci. Ich emocje są bliskie czytelniczkom i czytelnikom. Tak samo jak oni, nasze pociechy uczą się stawiać czoła codziennym wyzwaniom i budować relacje z rówieśnikami oraz członkami rodziny.

Zofia Stanecka powołała do życia plejadę bohaterek i bohaterów o różnych charakterach, tworząc w Basiowym uniwersum kolejne mikroświaty i dbając o to, żeby pokazywać dziecięcą rzeczywistość z różnych perspektyw. Nie ma chyba na rynku drugiej serii, która tak jak „Basia” uczyłaby empatii i tolerancji.

W tegorocznej wiosennej odsłonie serii pojawiły się trzy tytuły. Wśród nich pozycja z głównej serii, kolejna basiowa „Wielka księga” i propozycja z poświęconej dziecięcym emocjom podserii „Basia i przyjaciele”.

Czy Basia pójdzie do szkoły?

Szkoła – trudno o bardziej aktualny temat w naszym domu! Mój starszy syn we wrześniu pójdzie do pierwszej klasy. Ostatnie miesiące upłynęły nam pod znakiem wybierania placówki, dni otwartych i spotkań rekrutacyjnych. Decyzja o tym, do jakiej szkoły pójdzie moje dziecko, była jedną z najtrudniejszych w dotychczasowej historii mojego macierzyństwa. Szukałam miejsca, w którym moje dziecko będzie się mogło rozwijać, ale w którym przede wszystkim będzie szczęśliwe i bezpieczne.

Widząc więc tytuł „Basia i szkoła”, nie czekałam ani chwili, tylko zabrałam się do lektury.

Sama Basia na szkołę jest jeszcze za mała – w książkach zawsze jest przedszkolaczką i dziś wiekowo z pewnością bliżej jej do mojego młodszego synka niż zerówkowicza. Nie zapominajmy jednak, że Basia ma starszego brata, którego codziennie odprowadza do szkoły po drodze do przedszkola. I któremu trochę zazdrości. Marzy między innymi o tym, żeby nauczyć się dobrze pisać. Nie jest jednak pewna, czy będzie lubiła siedzenie w ławce. A brat wcale nie pomaga jej rozwiać wątpliwości. Jego nastawienie tylko potęguje obawy Basi. Na dodatek starszy kuzyn Antek oznajmia, że nie lubi chodzić do szkoły. Twierdzi, że pani się na niego „uwzina”, że go nie rozumie.

Seria o Basi przedstawia różne modele szkół i sposobów nauki

Dzieci podsłuchują rozmowę dorosłych i dowiadują się, że mama Antka jest zmartwiona sytuacją:

Nie wiem, co zrobić ze szkołą – rozległ się głos cioci Gośki. – Antek jest w niej nieszczęśliwy. Trudno mu usiedzieć w miejscu i często po prostu się nudzi. Mam wrażenie, że nasza szkoła nie nadąża za życiem. Uczą w niej suchych faktów, a nie dokonywania wyborów czy samodzielnego szukania informacji.

Pierwszy raz spotkałam się z takim potraktowaniem tematu w książce dla dzieci! Zazwyczaj w literaturze dla najmłodszych szkoła jest miejscem, do którego trzeba chodzić, a jeśli pojawiają się problemy, udaje się je rozwiązać. Tak było od pokoleń i dopóki nie przeczytałam „Basi i szkoły”, nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. Ja sama otwarcie rozmawiałam z synem o tym, że szukam szkoły, w której będzie czuł się dobrze i że być może nie będzie to szkoła najbliżej naszego domu. Bardzo się cieszę, że mogę mu pokazać, że inne dzieci i rodzice mają podobne dylematy. Mama Antka rozważa różne alternatywy – szkoła demokratyczna? Montessori? W końcu chłopiec dobrze czuje się w grupach mieszanych wiekowo. A może edukacja domowa? Czy to dobre rozwiązanie dla ich rodziny?

Zachęcone usłyszaną rozmową dzieci bawią się w nauczanie domowe. Bardzo szybko dołączają do nich mamy, które pokazują, że nawet rodzinne pieczenie ciasteczek może być świetną okazją do nauki czytania i matematyki! Następnego dnia mama zabiera Basię na spotkanie ze swoją byłą wychowawczynią. Kto wie, może za kilka lat pani Teresa zostanie nauczycielką Basi?

To książka, która doda otuchy wszystkim dzieciom, mającym obawy przed pójściem do szkoły. A także rodzicom, którzy, podobnie jak ja, marzą o szkole, w której ich pociechy będą czuć się dobrze.

Basia i szkoła

Dlaczego Dżesika kłamała?

Historię dziewczynki, która dołącza do grupy Basi i opowiada niestworzone historie, dzieci mogą znać z pierwszego opowiadania z książki „Basia. Wielka księga przedszkola”. Tam jednak całą sytuację widzimy oczami Basi, która nie radzi sobie z kłamstwami koleżanki. Choć tamta historia dobrze się kończy, Basia ani czytelnicy nie dowiadują się, dlaczego Dżesika kłamała.

Mają do tego okazję teraz. Dżesika z serii „Basia i przyjaciele” to pogłębiony zapis tej samej historii widziany oczami głównej bohaterki. Okazuje się, że dziewczynka po raz kolejny się przeprowadziła i tym razem wraz z mamą zamieszkały z babcią i wujkiem. Widzimy, że babcia potrafi być wobec dziewczynki dość krytyczna. Dowiadujemy się też, że tata Dżesiki wyjechał za granicę, a ona bardzo za nim tęskni. Na dodatek to nie pierwsza zmiana przedszkola w życiu dziewczynki. Nie ma znaczenia, że bohaterka robi dobrą minę do złej gry i wszystkim wmawia, że nie ma żadnych obaw z tym związanych. To naturalne, że martwi się, czy zostanie zaakceptowana w nowym miejscu.

Taktyka, którą obiera na początku, daje efekty przez kilka dni. W pierwszej chwili dzieci wierzą w jej opowieści. Jednak po tygodniu Dżesika jest nazywana kłamczuchą. Dopiero szczera rozmowa z babcią pozwala oczyścić atmosferę – zarówno w przedszkolu, jak i w domu.

Lektura tej książki może być punktem wyjścia do rozmów na wiele tematów. Jako jedna z niewielu oddaje głos dzieciom wychowywanym tylko przez jednego rodzica. Przyda się też tym, które muszą się odnaleźć w nowym środowisku. I ich rówieśnikom, którzy nową osobę będą przyjmować do swojego grona. Historia Dżesiki przypomina, że nawet niewinne z pozoru kłamstewka mogą ranić tych, którym je opowiadamy. A możliwość zestawienia tych samych wydarzeń widzianych oczami Basi i Dżesiki to świetne ćwiczenie empatii!

Basia i przyjaciele. Dżesika

Basia i Misiek Zdzisiek uczą, że przyjaźń może mieć różne oblicza

To nie jedyne spotkanie z Dżesiką w tegorocznym wiosennym zestawie Basiowych nowości. Dziewczynka jest też bohaterką jednego z opowiadań w „Wielkiej księdze przyjaźni”. Musi poradzić sobie z emocjami, które towarzyszą temu, że nie dostała zaproszenia na urodzinowe przyjęcie Zuzi.

Każdy, kto ma w domu przedszkolaka, wie, że relacje między dziećmi bywają napięte, że sympatie w grupie różnie się rozkładają, że najlepsi przyjaciele i przyjaciółki jednego dnia nie mogą bez siebie żyć, a drugiego śmiertelnie się na siebie obrażają.

W tym przebogatym zbiorze krótkich opowiadań znajdują się historie dziecięcych przyjaźni, które mają różne oblicza. Są tu rodzące się sympatie i kłótnie, pierwsza przedszkolna miłość oraz zawiedzione nadzieje. Bohaterami i bohaterkami tych historii są dzieci z przedszkolnej grupy Basi, a także jej rodzina, a nawet ukochane zwierzaki. Bo przecież przyjaźnić można się również z bratem i siostrą. Przyjaźń może być międzypokoleniowa. Przyjaciół potrzebują wszyscy – nie tylko dzieci, także dorośli!

Opowiadania przeplatają się z krótkimi wypowiedziami osób ze świata Basi, z których każda definiuje przyjaźń po swojemu. A wisienką na torcie są dobre rady Miśka Zdziśka, ukochanego pluszaka Basi. Miśkowe mądrości podpowiadają, jak traktować przyjaciół i rozwiązywać konflikty.

Basia. Wielka księga przyjaźni

Zofia Stanecka po raz kolejny dostarczyła nam solidnej porcji lektur, które skłaniają do refleksji i rozgrzewają małe i duże serduszka.