Wielu rodziców prosi mnie o polecenie współczesnych wydań książek, które sami pamiętają z dzieciństwa. Po klasykę literatury dziecięcej chętnie sięgają też dziadkowie, którzy często czytają ją już kolejnemu pokoleniu, bo wcześniej wychowali na niej własne dzieci. To, że nasze dzieci zachwycają się tym samym co my w ich wieku, jest wzruszające i daje nam poczucie pewnej ciągłości.

Uwaga! Z kodem AMDmikolaj otrzymasz 40% rabatu na całą ofertę książkową Harper Kids Polska w księgarni harperkids.pl (dawniej: egmont.pl). Promocja ważna od 20.11 do 4.12. Rabat naliczany jest od ceny okładkowej.

Jednak sporo osób w rozmowach ze mną przyznaje, że przy powtórnej lekturze część książek z dzieciństwa je rozczarowała. Z perspektywy czasu, z bagażem życiowych doświadczeń, znajdują w nich treści, których nie chcą czytać swoim dzieciom. Książki sprzed kilku dekad często zawierają na przykład mnóstwo krzywdzących stereotypów.

Za co kochamy Muminki?

Ostatnio brałam udział w dyskusji rodziców, którzy próbowali wytypować te klasyczne historie, które pozytywnie przeszły próbę czasu. Miejsce na podium zajęły między innymi Muminki.

Za co kochają je kolejne pokolenia? Za ciepłe rodzinne relacje. I za plejadę postaci o najróżniejszych cechach charakteru, wśród których każdy czytelnik i czytelniczka znajdzie kogoś, z kim może się utożsamiać. Bohaterowie książek doświadczają całego wachlarza emocji i dają sobie zgodę na ich okazywanie, co jest dzisiaj szczególnie ważne dla rodziców. „Muminki” to opowieść uniwersalna. Niejednokrotnie słyszałam od rodziców, że kiedy sięgnęli po te książki po wielu latach, odkryli w nich zupełnie nowe treści, które dopiero teraz tak naprawdę zrozumieli. Dzięki temu opowieści o sympatycznych trollach mieszkających w fińskiej dolinie są idealną rodzinną lekturą, która sprawia frajdę zarówno dzieciom w różnym wieku, jak i dorosłym.

Jakie książki lubią współczesne dzieci?

To zabawne, ale dokładnie pamiętam miejsce, w którym na regale w moim pokoju ponad 30 lat temu stały 4 części historii o Muminkach. To jedyne lektury, których obecność na półce zapadła mi w pamięć tak mocno. Pamiętam też same książki. Małe, niepozorne, z czarno-białymi ilustracjami. Rozklejały się od częstego czytania jak żadne inne i wypadały z nich kartki.

Dzisiejsze dzieci są przyzwyczajone do książek inaczej wydanych niż te, które czytali ich rodzice. Kiedy uznałam, że przyszedł dobry moment na zapoznanie mojego starszego syna z mieszkańcami Doliny Muminków, on najchętniej sięgał po książki z dużą ilością kolorowych ilustracji. Lubił, kiedy tekstowi towarzyszyły choćby małe rysunki. Dlatego na początek naszej muminkowej przygody wybrałam pięknie wydane „Opowieści z Doliny Muminków” napisane na podstawie opowiadań Tove Jansson. W książce jest 5 historii, których akcja dzieje się w różnych porach roku. Zadbano też o krótkie przedstawienie wszystkich bohaterów. Tekstom towarzyszy mnóstwo szczegółowych ilustracji utrzymanych w pastelowej kolorystyce. Każda z ciepłych opowieści daje pretekst do rozmowy z dzieckiem. Rozdział „Wigilia w Dolinie Muminków” to jedna z naszych ukochanych świątecznych historii.

Z kolei, kiedy moje młodsze dziecko zainteresowało się Muminkami, na rynku pojawiły się dwie pomysłowe wyszukiwanki – wspominałam o nich jakiś czas temu. „Muminki w lesie. Szukaj i znajdź” i „Muminki i morze. Szukaj i znajdź” to duże kartonowe książki, dzięki którym dzieci rozwijają słownictwo, ćwiczą spostrzegawczość, a nawet uczą się liczyć.

Nauka angielskiego z Muminkami?

Od niedawna Muminki towarzyszą nam również w nauce angielskiego. Ponieważ zdecydowaliśmy się na razie zatrzymać dzieci w domu, staram się, żeby nie traciły kontaktu z językiem, z którym codziennie stykały się w przedszkolu. Do wspólnej nauki wykorzystujemy „Muminki. Wielki słownik obrazkowy polsko-angielski”. Z tej pięknie ilustrowanej książki dzieci uczą się nazw kolorów, pór roku, dni tygodnia i miesięcy. Poznają cyfry i litery, kształty i przeciwieństwa czy części ciała. A także nowe słowa opisujące przedmioty, które znajdziemy w domu i ogrodzie. Z Małą Mi i Włóczykijem ćwiczymy użycie zwrotów takich jak I want to… czy I like to… Wszystkie ilustracje są podpisane po polsku i po angielsku.

Scenki z życia mieszkańców Doliny Muminków są zabawne, niektóre wręcz absurdalne. Moje dzieci szczególnie lubią tę, na której „Topik i Topcia patrzą na rubin szeroko otwartymi oczami” – „Thingumy and Bob stare at the ruby with wide eyes”. Jest się z czego pośmiać. Muminek skacze po łóżku, Mała Mi huśta się na wahadle od zegara. Dziecięcy entuzjazm wzbudzają też konie w kwiaty.

Kto by pomyślał, że fińskie trolle mogą nauczyć dzieci angielskiego?

Kiedy czytam dzieciom opowieści o Muminkach, nie mogę uwierzyć, że te historie powstały ponad 70 lat temu. Widząc zaangażowanie i przejęcie moich pociech, sama powracam myślami do czasów dzieciństwa i przypominam sobie emocje, które mi towarzyszyły, kiedy to mnie czytali je rodzice. To magiczna podróż. Zachęcam, żebyście i Wy udali się w nią z Waszymi dziećmi.