Pora powiedzieć to głośno: moje dzieci to łobuzy. Urocze, z głowami pełnymi szalonych pomysłów, ale łobuzy. Często nie robią tego, o co proszę. Często robią coś, czego wcześniej stanowczo zabroniłam. Najgorsze, że czasem realizują jakiś szalony plan, którego nawet nie byłam w stanie przewidzieć.

Myślę, że wielu rodziców ma podobne doświadczenia. Nie oszukujmy się, zazwyczaj dziecięce psoty są po prostu zabawne. Ale często wprowadzają chaos do rodzinnego życia, bywają też niebezpieczne. To, że dziecko nie słucha, może być trudnym doświadczeniem dla jego opiekunów. Zwłaszcza, że otoczenie zazwyczaj oczekuje od nas, że nasze dzieci będę „grzeczne i ułożone”. A w sytuacji, w której oceniają nas inne osoby, czy to bliskie nam, czy zupełnie obce, żadna wiedza o rozwoju dziecka czy przekonanie, że nie ma niegrzecznych dzieci, nie pomagają.

Kiedy moje dzieci rozrabiają, walczą we mnie skrajne emocje. Złość, bo znów jest bałagan, coś jest zepsute, jakieś zasady zostały złamane. Podziw, że wpadły na jakiś kreatywny pomysł i udało im się go zrealizować. Czasami jest tak, że musimy udzielić dzieciom reprymendy, choć tak naprawdę ledwo powstrzymujemy śmiech. Tak, wychowywanie małego łobuziaka to nie lada wyzwanie.

Tygryski i Małe Mi tego świata

Wiele wychowawczych problemów próbujemy rozwiązać, sięgając po książki dla dzieci, które opisują podobne sytuacje. Myślę, że rodzice i opiekunowie dzielą się na dwie grupy.

Są tacy, którzy szukają książek, w których bohaterowie są grzeczni i pokazują dzieciom dobre wzorce. Unikają takich pozycji, w których padają słowa, których dorośli woleliby nie słyszeć od swoich dzieci. Nie chcą też, żeby ich pociechy próbowały odtworzyć psoty, o których przeczytają w książce. Rozumiem to! Doskonale wiemy, że nawet nie na wszystkich dorosłych działa ostrzeżenie „nie próbuj tego w domu”.

Jednak ja wybieram drugie podejście. Bez wahania sięgam po książki, w których dzieci nie są chodzącymi ideałami. Akceptuję ich złe zachowania i wykorzystuję jako punkt wyjścia do rozmów o tym, jak należy się zachować albo co robić, żeby nie sprowadzić na siebie niebezpieczeństwa. Myślę, że dzieciom łatwiej ocenić czyjeś działania, kiedy o nich przeczytają w bezpiecznej atmosferze, niż kiedy doświadczą ich na własnej skórze.

I mam jeszcze jeden argument. Uważam, że gdyby w książkowych historiach nikt nie rozrabiał, byłoby zwyczajnie nudno. To właśnie te najbardziej psocące, często drugoplanowe postaci z książek zostają ukochanymi dziecięcymi bohaterami i bohaterkami na długie lata. Zapytajcie przedszkolaki, którego z bohaterów książek o Kubusiu lubią najbardziej. Założę się, że większość zagłosuje na Tygrysa. Choć czasem jest męczący i irytujący, życie w Stuwiekowym Lesie byłoby bez niego smutne. Z opowieści o Muminkach najbardziej w pamięć zapada postać psotnej Małej Mi. Pod facebookowym postem z pytaniem o ukochanego bohatera lub bohaterkę z opowieści o Muminkach to właśnie ona przywoływana była najczęściej. I to przez dorosłych!

Kto Psoci? Basia? Czy Misiek Zdzisiek?

Mamy również polską łobuzicę, ulubienicę przedszkolaków: Basię. Dziewczynka rozrabia, miewa humory, zdarza jej się powiedzieć, że coś jest „głupie”, wybrudzić, nabałaganić. Myślę, że to jeden z sekretów wielkiego sukcesu tej serii książek. Basia jest taka, jak inne dzieci. A jej rodzice różnie znoszą jej zachowania, co sprawia, że całe historie są szalenie wiarygodne i łatwo się z nią utożsamiają zarówno dziewczynki, jak i chłopcy.

Basia ma też ukochanego Misia, który jest towarzyszem psot i zabaw. Zdzisiek jest też tym, na którego czasem, zwłaszcza kiedy w okolicy nie ma braci, można „zwalić” część win. Doskonale widać to w książce „Basia. Opowieści Miśka Zdziśka”, w której to właśnie pluszak jest narratorem, a wydarzenia z życia dziewczynki widzimy jego oczami. To świetny pretekst do rozmowy z małymi rozrabiakami, które lubią udawać niewiniątka. Łatwo będzie dzieciom zidentyfikować te sytuacje, w których za psoty Zdziśka prawdopodobnie odpowiada Basia. Czy to miś nakruszył w łóżku? Zrobił bałagan w szafie? Wskoczył do wanny? Czy dobrze, że to zrobił? Jak powinien się zachować?

Jak tu odpocząć, gdy Masza jest zawsze w pobliżu?

To nie jedyny duet dziewczynka–miś, który kojarzy się z rozrabianiem. Równie popularni są Masza i Niedźwiedź. Choć akurat ten drugi nie łobuzuje, a raczej stara się zapobiegać szkodom wyrządzonym przez pomysłową dziewczynkę, która nie potrafi usiedzieć w miejscu.

Ich przygody w wersji książkowej zachwyciły ostatnio mojego trzyletniego synka, który nie rozstaje się z książką „Masza i Niedźwiedź. Książeczka z okienkami”.

Ta „książeczka”, powinna w zasadzie nazywać się „księgą”, bo jest naprawdę pokaźnych rozmiarów. A w środku buszuje Masza. Ukrywa się pośród mnóstwa otwieranych okienek. Zadaniem dziecka jest pomóc Niedźwiedziowi w jej odnalezieniu, zanim dziewczynka zakłóci jego wypoczynek albo przeszkodzi w wykonywaniu obowiązków. Zadanie nie jest łatwe, bo okienka są naprawdę dobrze ukryte na pełnych szczegółów stronach, które wyglądają jak kadry z serialu.

Jak ogień i woda, jak słońce i deszcz, ale psocą razem

Dzieci, które zaczynają czytać samodzielnie, chętnie sięgną po książki z serii „Nierozłączki”.

Pestka i Lilka to rówieśnice, sąsiadki, które na pierwszy rzut oka wszystko dzieli.

Lilka jest spokojna i nieśmiała, Pestka nie może usiedzieć w miejscu. Choć wydaje się, że nigdy się nie polubią, zostają najlepszymi przyjaciółkami. Wspólnie wpadają na szalone pomysły. Dorośli, sadzając dziewczynki w jednej, ławce liczą na to, że spokojna natura Lilki pomoże nieco okiełznać ognisty charakter Pestki. Okazuje się, że najwyraźniej rozrabianie i wpadanie w tarapaty leży w dziecięcej naturze. Najnowsza część przygód Nierozłączek nosi wręcz tytuł „I jak tu być grzeczną?”!

Lila próbuje przekonać Pestkę, że bycie grzeczną się opłaca. Z naprawdę grzecznymi osobami nawet dzikie zwierzęta pójdą do domu! Pestka, zachęcona wizją snutą przez przyjaciółkę, zgadza się. Dziewczynki decydują, że teraz będą najgrzeczniejsze w całym mieście. I błyskawicznie lądują w tarapatach, zwłaszcza że ich starania przerywa pojawienie się przyjaciół, którzy również mają problem z „grzecznością”. Przygody Lili i Pestki to zabawne, ciepłe, pełne zwrotów akcji opowieści o szalonych dziecięcych przygodach, od których niejednej dorosłej osobie włos się jeży na głowie. A przy okazji kopalnia tematów do rozmów z dziećmi.

Nierozłączki dochodzą do słusznego wniosku, że jednak najlepiej być sobą. Trudno – my, dorośli, musimy to zaakceptować. I kochać nasze małe łobuziaki takimi, jakie są. Przy odrobinie szczęścia przygody ukochanych książkowych bohaterów będą dla nich ważną lekcją i przestrogą. A jeśli mimo wszystko dzieci nie wyciągną z nich żadnych wniosków, przynajmniej i one, i Wy będziecie się świetnie bawić w trakcie wspólnej lektury!